piątek, 11 stycznia 2013

Ratujmy maluchy !!!

Kochani dziś zupełnie z innej beczki :)
Chciałam poruszyć temat, który mnie martwi, tym bardziej, że dotyczy między innymi i mojego starszego synusia Filipka.
Mój Filipciu jest rocznikiem 2008 i według MEN będzie pierwszym rocznikiem obowiązkowo idącym do szkoły w wieku 6 lat. Zarówno ja jak i większość rodziców, z którymi rozmawiam czy nauczycieli jesteśmy zgodni w jednym - dziecko w tym wieku absolutnie nie jest gotowe do pójścia do szkoły. Tym bardziej do takiej jakimi są nasze polskie szkoły absolutnie nie przygotowane na przyjęcie takich maluszków.
Nie wierzcie proszę w zapewnienia, że maluszki 6-letnie w szkole będą uczyć się poprzez zabawę :(
 W praktyce dzieci muszą zrealizować w ciągu roku program 2lat.
Tutaj możecie przeczytać sobie ogólne różnice nowej i dawnej podstawy programowej.


Wobec tego chciałam zapromować akcję "Ratuj maluchy"



Stowarzyszenie i Fundacja Rzecznik Praw Rodziców 8 stycznia 2013 roku rozpoczęli zbiórkę podpisów pod wnioskiem o ogólnopolskie referendum edukacyjne "Ratuj Maluchy i starsze dzieci też!".

Bardzo wiele na temat wniosku i samej akcji "Ratuj Maluchy" dowiecie się tu 

Referendum edukacyjne "Ratuj Maluchy i starsze dzieci też!"

 i tu :) 


U mnie się już ulotki i formularze się drukują :)
Wniosek może podpisać każdy pełnoletni obywatel. Nie trzeba być mamusią, tatusiem czy babcią :)

Organizatorzy muszą zebrać 500 000 podpisów aby sejm zajął się tą inicjatywą.
Pomóżmy naszym maluszkom :)
Z góry bardzo dziękuję w imieniu Filipka i nie tylko, za każdy podpis i ciepło pozdrawiam :)

26 komentarzy:

  1. Moja Kochana. Choć moje dzieciaki są już w drugiej klasie, popieram Cię z całego serca. My mieliśmy prawo wyboru i dzieciaki poszły do szkoły w wieku 7 lat. Dajmy dzieciom być dziećmi. Jeszcze będą miały sporo czasu na naukę i pracę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój synek również 2008 rocznik. Jestem tego zdania co Ty. Będę podpisywała i Ja i moja rodzina :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja corka poszła do szkoły w wieku 6 lat - stworzono klasę samych sześciolatów i moja córcia jak i wszystkie jej koleżanki z klasy są bardzo zadowolone. Nasza Pani do każdego dziecka podchodzi indywidualnie, nie są przeciazane lekcjami do domu. Gdybym miała podjąć decyzję jeszcze raz podjęłabym taką samą. I wcale nie czujemy z mężem, że zabieramy jej dzieciństwo. Jednakże uwazam że nie kazde dziecko nadaje się w wieku 6 lat do szkoły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I nie każdy nauczyciel jest taki wspaniały i nie każda szkoła jest fantastyczna, niestety.

      Usuń
    2. No właśnie nie każda szkoła jest tak fantastyczna. A ja zaryzykowałabym stwierdzenie, że większość taka nie jest :((

      Usuń
  4. Moja córcia ma 6 lat i chodzi do pierwszej klasy. Radzi sobie świetnie, jest szczęśliwa,radosna i zawsze uśmiechnięta. Uwielbia swoją szkołę,uwielbia się uczyć, poznawać nowe rzeczy, jest ciekawa świata i niesamowicie kreatywna. Szkoła dla 6 latka to jednak bardzo indywidualna kwestia, nie każde dziecko jest emocjonalnie gotowe. Jeśli chodzi natomiast o program, to proszę mi wierzyć, jest naprawdę dostosowany do możliwości maluchów. Podręczniki z których korzystają nasze pierwszaki okazały się dla nich za proste i większość "pędzi" z programem do przodu. Julcia absolutnie nie straciła nic ze swojego cudownego,beztroskiego dzieciństwa. Jak na razie widzę same plusy tej sytuacji. Zrobiła się bardziej samodzielna, wie że oprócz zabawy są także obowiązki. Zajęcia w szkole są do godz.12 maksymalnie do 13 więc tak naprawdę czasu na zabawę jest baaardzo dużo, a lekcji zadawanych do domu niewiele :) Nie zmieniłabym decyzji gdybym miała podjąć ja po raz drugi. W przedszkolu by się po prostu nudziła. Pozdrawiam wszystkie bojące się mamy, szkoła to naprawdę nic strasznego :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo fajnie, że masz tak zdolną córcię ale ja znam mojego Filipka i ja go w szkole nie widzę absolutnie.... Jeżeli miałby pójść do szkoły w wieku 6 lat to niech rząd zapewni nam możliwość uczęszczania dziecka do przedszkola już od lat 3 czy 4. A nie mój Filipek w wieku 4 lat nie dostał się nadal do przedszkola bo mamusia przecież jest z młodszym synem w domu ( a tak w nawiasie to zaznaczę, że muszę być jeszcze w domu bo mieszkamy daleko od rodziny. Nie mam nikogo kto by mi przy dzieciach pomógł, a na nianię mnie nie stać).
      I jasne, można dać dziecko do przedszkola prywatnego ale nie każdego na to stać.
      Więc proszę wyobraź sobie przerażenie matki, której dziecko w wieku 5 lat pójdzie do przedszkola po raz pierwszy i po roku ma być już obowiązkowo w szkole :(
      I nie chodzi mi o sam program tylko o to, że takie dziecko nie jest emocjonalnie nawet gotowe na takie zmiany.

      Zatem wybacz mi ale Twój przykład mnie nie przekonuje :(
      ... I wiesz ja przejmuję się tym problemem bardziej "globalnie". Wystarczy poczytać sobie artykuły, wypowiedzi innych rodziców czy nauczycieli i psychologów.
      W takich sprawach nie można mówić "bo moje dziecko to ... " tylko trzeba pomyśleć o wszystkich dzieciach. Dzieciach ze wsi i małych miast, które często nie mają tak kolorowo. Czytałyście, że są przypadki gdy nie ma miejsc w przedszkolach i przy szkołach tworzą punkty przygotowujące 5-latki do szkoły? Czy myślisz, że taki punkt na chybcika zorganizowany może zastąpić tradycyjne przedszkole?

      I wiesz mam nadzieję, że jeżeli doszłoby do takiego referendum to zarówno Ty jak i inne mamy dzieci, dzieci które dają sobie radę we wczesnych latach ze szkołą nie pomyślą "moje dało radę więc uważam, że to żaden problem" tylko właśnie życzę więcej empatii.

      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  5. Wcale nie chciałam Ciebie przekonać. Przedstawiłam tylko sytuacje na naszym przykładzie i z własnego punktu widzenia. Twój przykład jest zupełnie inny i jest dowodem na to, że nie można narzucać obowiązku szkolnego 6 latkom. Zdaję sobie sprawę z tego że ta reforma nie jest dla wszystkich sprawiedliwa. Wiem, że nie wszystkie dzieci sobie poradzą, dlatego wyraźnie napisałam, że jest to sprawa bardzo indywidualna i to rodzic powinien decydować o ewentualnej możliwości wcześniejszego posłania dziecka do szkoły. W klasie mojej córki też są dzieci, które nie powinny się tam znaleźć (ale to akurat zła decyzja rodziców którzy mieli jeszcze wybór). Moja córka chodziła do przedszkola odkąd skończyła 3 lata, jako 5 latek poszła do zerówki (nadal w przedszkolu), jako obowiązkowy rocznik. Diagnoza przygotowania szkolnego wypadła pozytywnie pod każdym względem także jeśli chodzi o przygotowanie emocjonalne. Choć na początku nie byłam pozytywnie nastawiona do tej reformy to jednak musiałam oswoić się z myślą, że moje dziecko pójdzie do szkoły jako 6 latek.I nagle w połowie roku dowiaduję się, że zmienili zdanie i obowiązku nie ma. W przedszkolu mieli bardzo ambitną panią,która solidnie starała się ich przygotować do szkoły. Nasza sytuacja była odwrotna, gdybym zostawiła ją ponownie w zerówce, zrobiłabym jej większą krzywdę blokując możliwość rozwoju. Zawsze są dwie strony medalu. Ja Ciebie absolutnie rozumiem i gdybym była w Twojej sytuacji też pewnie walczyłabym po tej samej stronie co Ty. Nie jestem egoistką i nie patrzę tylko na czubek własnego nosa.Dlatego życzę powodzenia i trzymam kciuki za Filipka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci pięknie za trzymanie kciuków za Filipka.
      Ale też chciałam wyjaśnić, że ja nie chcę się kłócić, ani nikogo przekonywać :)
      To jest po prostu post, którym chciałam dać znać, że jest taka, a taka akcja mając nadzieję, że kogoś może to zainteresuje.
      I chodzi tu o podpisanie wniosku o to aby przeprowadzono referendum i tam dopiero aby każdy z nas mógł wyrazić swoje zdanie co myśli na temat reformy oświaty.
      Zatem i Ty możesz to zrobić i wcale nie będzie to oznaczało, że jesteś za czy przeciw tylko to, że chcesz się w tej kwestii wypowiedzieć.
      To nie jest moja walka tylko myślę, że skoro ja mały szaraczek mogę wypowiedzieć się w tej sprawie poprzez referendum to dlaczego nie.

      Również uważam, że puszczanie 6-latka do szkoły to jest dobrowolny wybór rodziców. Nikomu nie zarzucam, że zabrał dziecku dzieciństwo czy, że jest egoistą.
      Życzenie więcej empatii to nie znaczy, że zarzucam Ci egoizm bo empatia z samej definicji to przecież zdolność do odczuwania stanów psychicznych innych osób i spojrzenie z ich perspektywy na rzeczywistość.
      Sama przyznajesz, że nie u każdego dziecka ta reforma się sprawdza :)
      Pozdrawiam ciepło i zmykam :)

      Usuń
  6. Moim zdaniem wiele zależy od szkoły. Szarańcza od 3 roku życia chodziła do przedszkola, łącznie z zerówką. Tam dzieci faktycznie uczyły się na własną prośbę, tj. poznawały literki, cyferki- bo program tego zabraniał a dzieciaki chciały. Poszły do szkoły w wieku 7 lat. Nie mają problemów z nawiązywaniem kontaktów ani z nauką. Ale czasami widzę jak strasznie gonią z programem. Od samego początku- sprawdziany, kartkówki, dyktanda. Niby problemów z ich zaliczaniem nie ma ale stresu sporo. Nie wspomnę już o tym ile te dzieciaki codziennie taszczą na plecach.
    Ogólnie nie mam nic przeciwko temu, żeby wszystkie dzieci w wieku 6 lat uczęszczały na zorganizowane zajęcia nawet w szkole ale litości- trzeba przygotować odpowiednio kadrę, zaplecze do nauki. Przygotujmy dzieci do wejścia w życie szkolne poprzez naukę samodzielnego funkcjonowania w przedszkolu a jak to zrobić skoro w niektórych miejscowościach dzieci zapisujemy do przedszkola jeszcze przed ich narodzinami?

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja Mała jest z 2009, więc niby jeszcze nie, ale jak mój mąż mówi, nigdy nie wiadomo co im strzeli do głowy, oczywiście, ze jestem przeciwna, to jest totalna głupota, dzieci w tym wieku nie są psychicznie, ani społecznie przygotowane do pójścia do szkoły. Moja starsza córka wychodząc z przedszkola dostała od sióstr opinię, że nie nadaje się do szkoły, a zerówkę miała w przedszkolu, więc nie nadawała się do pójścia do szkoły w wieku lat siedmiu. Popieram więc całym sercem.

    OdpowiedzUsuń
  8. nie mogę zamieścić odpowiedzi pod Twoim wpisem na odpowiedź bukietowej więc napiszę tu. myślę że nie było zamiarem bukietowej przekonanie Ciebie czy innych mam że sześciolatki muszą iść do szkoły. tak samo jak mnie nie przekonuje ze do pierwszej klasy mają iść dzieci od siódmego roku życia. każde dziecko jest inne, i jeśli chodzi o moje zdanie w tej sprawie to zbierajcie podpisy pod listą żeby rodzice mogli decydować o tym czy posłać sześciolatka do pierwszej klasy czy siedmiolatka. każdy rodzić zna swoje dziecko i wie czy już może iść do szkoły czy nie. w tej sprawie nikomu nie dogodzi. są tez rodzice którym posłanie siedmiolatka wdaje się zbyt wczesne. Ale jest jeszcze dostępny w Polsce system nauczania w domu. rodzic który nie pracuje może być tez nauczycielem swojego dziecka. wystarczy w internecie poszukać informacji na ten temat. coraz więcej dzieci się tak w domu uczy.
    Ja mam w domu sześciolatka pierwszoklasistę. Faktem jest że nie chodzi do szkoły w Polsce, i chodzi do szkoły od kiedy skończył trzy lata. Bawi się i uczy. jako czterolatek znał literki, jako pięciolatek czytał i pisał. ale to jest całkiem inny system niż to co widzę w szkolnictwie polskim. Ale przy ambasadzie RP mamy polską szkołę, i tam mój syn chodzi też do klasy pierwszej. Sam chciał, nic na siłę. więc nie ma co stawiać jakiś granic czy sześciolatki czy siedmiolatki, bo jak już pisałam - nikomu nie dogodzi.
    życzę Wam miłego spotkania z pierwszą klasą i samych sukcesów.
    dacie radę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja mojego nie posłałam wcześniej, poszedł jak miał 7 lat i nie żałuję. Popieram akcję :)
    Zapraszam po wyróżnienie http://6ranowmigotkowie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz tez tak bardzo chciałabym mieć ten wybór.
      A więc popierajmy i zbierajmy podpisy :)

      Usuń
  10. Aniu bardzo współczuję,bo wiem jakie masz nerwy.Temat był wałkowany przez tak wiele lat,że pójście do szkoły w wieku lat 6 zagrażało i moim dzieciom.A ja jestem przeciwna,bo po pierwsze nie należy skracać maluchom dzieciństwa,a po drugie nasze szkoły nie są przystosowane do zapewnienia bezpieczeństwa i odpowiednich warunków takim dzieciaczkom.Akcje popieram całym sercem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci kochana za słowa wsparcia :)

      Usuń
  11. Kompletnie nie mogę się zgodzić z opiniami rodziców, którzy mówią że dzieci w wieku 6 lat powinny pójść do szkoły. Nasze szkoły zupełnie nie są przystosowane dla małych dzieci i tutaj nie ma co dyskutować!!!! Z szóstki dzieci z naszej grupy przedszkolnej, które poszły rok wcześniej do szkoły, piątka wróciła do przedszkola po dwóch miesiącach. Nie dajmy się zwariować i nie leczmy własnych kompleksów, próbując na siłę zrobić z naszych dzieci przedwcześnie geniuszy. Na wyścig szczurów jeszcze zdążą się załapać w całym swoim życiu. Proponuję sobie poszerzyć wiedzę na temat funkcji motorycznych i intelektualnych sześcio i siedmiolatków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci pięknie za ten komentarz :)
      Ja nie jestem nauczycielem ani psychologiem dziecięcym lub innym człowiekiem mającym dużą wiedzę na temat rozwoju dzieci ale tak z mojego punktu widzenia, punktu widzenia mamy zgadzam się z Tobą w 100% :)
      jeszcze raz dziękuję :)

      Usuń
    2. Właśnie bardzo ważne w rozwoju dzieci są funkcje motoryczne i intelektualne, różnice nawet widać u dzieci z jednego rocznika.

      Usuń
  12. Ratujmy Maluchy :)



    http://rzecznikrodzicow.pl/gdzie-mozna-zlozyc-podpis-pod-referendum-edukacyjnym#overlay-context=gdzie-mozna-zlozyc-podpis-pod-refrendum-edukacyjnym

    OdpowiedzUsuń
  13. u nas pani powiedziala ze dzieci beda chodzic na zmiany. bo przeciez w szkole bedzie wiecej dzieci 2008 i 2007 rocznik. tak sa szkoly przygotowane. ja podpisalam juz- bo jakos niewidze przygotowanych szkół na przyjecie tylu dzieci.jestem z toba i wszystkimi rodzicami popierajacymi akcje ratujmy maluchy

    OdpowiedzUsuń
  14. Popieram bardzo i też zbieram. Też mam dziecko z 2008 roku. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. No mój najmłodszy jest z rocznika 2006, to był ten nieszczęsny rocznik, kiedy dzieci obowiązkowo musiały odbębnić zerówkę jako 5latki. Nie miałam wyjścia, musiałam posłać...przesunęli co prawda o dwa lata wykonanie wyroku, ale dopiero pod koniec października, kiedy to mój Maruś już się zaznajomił ze szkołą, kolegami, więc już nie kombinowaliśmy. Po rozmowach z wychowawcą i tym, że bardzo zaprzyjaźnił się z dziećmi, jak też z uwagi na to, że ona bardzo trudno nawiązuje znajomości posłaliśmy go do pierwszej klasy...czy to było dobre?! nie do końca, bo o ile z przyswajaniem wiedzy nie ma problemów, radzi sobie nawet lepiej, niż niejeden 7latek od niego z klasy, tak pod względem emocjonalnym lepiej by było dla niego w zerówce...W naszym przypadku tak było źle i tak jeszcze gorzej...ale tylko dlatego, że nie wprowadzili zmian 2 miesiące wcześniej, wtedy bez żadnego wahania wypisałabym go z tej zerówki.

    OdpowiedzUsuń
  16. Moja Julka jest z 2008 roku, niestety w przyszłym roku pójdzie obowiązkowo do szkoły. Jestem pełna obaw, bo mieszkamy na wsi,a tu u nas ani szkoła ani nauczyciele nie są przystosowani do nauki 6-latków. mimo,że moja córka jest inteligentna, nie wyobażam sobie jej siedzącej 45 minut w jednym miejscu. mam rozeznanie jak zachowują się dzieci o rok od niej starsze, bo przynajmniej raz w tygodniu przyjeżdża do nas bratanica męża i widzę jaka jest między nimi różnica. Jestem przerażona edukacją mojej małej córeczki.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja też popieram akcje całym sercem. Zbieramy podpisy, i mówimy os akcji każdemu. Też mamy corcie 2008 rocznik. Stan naszych szkol,każdy wie jak jest. Przeraza mnie jeszcze fakt ze spotkają się dwa roczniki
    Szkoły będą przeładowane,nauczyciele nie będą mieć czasu dla każdego dziecka. Trudniej będzie się dostać naszym dzieciom do wybranej szkoły,nie mówiąc już o studiach czy pracy. O tym się nie mówi,ale to będzie problem wcale niełatwy do rozwiązania. Pozdrawiam wszystkich rodziców i pamiętajmy każdy glos jest ważny

    OdpowiedzUsuń
  18. Dla mojego synka 5-latka nauka cyfr i liter w przedszkolu jest zabawą, radzi sobie z ich pisaniem i składaniem krótkich wyrazów.Rozmawia w przedszkolu o całym otaczającym go świecie, chodzi do muzeum, ogląda teatrzyki, odwiedzają ich panowie z filharmonii, sklepu zoologicznego ze zwierzakami...I to wszystko w zwykłym państwowym przedszkolu w Rzeszowie. Czy nie świadczy to o tym, że nie trzeba posyłać sześciolatków do szkoły,żeby się rozwijały i uczyły? Panie w przedszkolu są doskonale wykształcone i oddane swojej pracy. Dlaczego pani minister nie docenia ich pracy?
    Tyle teraz mówi się o konieczności doświadczalnego uczenia się, krytykuje się tradycyjne "wkuwanie". A przedszkole taką właśnie naukę zapewnia, swobodną, intuicyjną, niewymuszoną.

    Kochani rodzice, mówmy nie tylko o tym,że szkoły nie są przygotowane na przyjęcie sześciolatków. Mówmy też o wspaniałej pracy jaką wykonują nauczyciele przedszkolni. Oni nie pozwolą, by nasze dzieci się uwsteczniały, jak sugeruje to pani Szumilas. Nie dajmy się zwariować ministerialnej propagandzie.

    OdpowiedzUsuń